Krótkie śmieszne

[Spoiler] Hisone to Maso-tan odcinek 1 - podsumowanie

2018.04.20 23:16 jaqqu7 [Spoiler] Hisone to Maso-tan odcinek 1 - podsumowanie

Początkowo zaczynamy od typowej scenki rodzajowej z japońskiego liceum (z kontekstu wydaje mi się, że to właśnie szkoła średnia) i już mi się podoba styl anime. Bardzo lubię tego typu design, bo umożliwia animatorom bardzo ekspresyjny i energetyczny ruch przez małą liczbę elementów, które trzeba animować na postaciach. W ruchu bardziej skomplikowane projekty tylko imho zresztą i tak przeszkadzają, odwracając uwagę od tego co powinno się liczyć w tym medium wizualnym. Podoba mi się także, że kontury są pociągnięte mocną kreską - nieco to kontrastuje z bardziej pastelowymi i rozmytymi tłami, ale mimo wszystko na swój sposób się to dość ładnie uzupełnia oraz pasuje do siebie. Dużo też się dzieje na drugim i trzecim planie - jest sporo ruchu, elementów, czy postaci przemieszczających się etc. To się ceni.
 
Jednak ja się tutaj rozpływam nad oprawą wizualną, a tymczasem mamy pierwszy rzut oka na naszą bohaterkę, która nie bardzo wie co zrobić ze swoim życiem - domyślam się, że to okres końca liceum i podejmowania dalszych decyzji co do kariery zawodowej lub kontynuacji nauki. Jak możecie się spodziewać, mamy tutaj klasyczny przykład protagonisty, który nie bardzo wie co dalej ze sobą zrobić. Tak więc MC (nie znamy jeszcze nawet jej imienia) - pod wpływem przelatujących nad szkołą myśliwców... w przypływie tego losowego porywu serca, decyduje się na wstąpienie do sił powietrznych. Well, that escalated quickly. Oj wyczuwam ostrą propagandę pro Japan Self Defence Force, ciekawe czy wkład w anime miał rząd Japonii pod względem finansowym - szczególnie biorąc pod uwagę ich ostatnie posunięcia legislacyjne w kierunku budowy większych sił zbrojnych. Niemniej jednak, to tylko taka mała moja myśl na uboczu. W następnej scenie widzimy wyjeżdżające myśliwce z hangarów, te są sprytnie ukrytymi pod cell-shadingiem modelami CGI, ale nie narzekam, bo są ładnie wkomponowane i tylko przyglądając się naprawdę z bliska widać, iż nie są one narysowane w klasyczny sposób. Zresztą tak samo jak piloci siedzący już w kokpicie, ubrani w pełny rynsztunek - styl graficzny anime pozwala jednak na to, że naprawdę to nie wytrąca ani nie przeszkadza, bo mogą to sztuczkami nieźle w komponować, a do tego są wykonane schludnie i starannie oraz z wyraźnymi szczegółami, przez co jeszcze łatwiej je zaakceptować. No i są animowane w liczbie klatek, która nie obraża ani rozumu, ani godności człowieka.
 
Ja tutaj jednak znów popadam w jakieś obszerne dygresje, a bohaterka jest już członkiem Sił Powietrznych, choć wygląda, że póki co pracownikiem bardziej naziemnym. Dostaje jednak szansę na wykazanie się, bo oto trafia do niej nowy przydział. Ok, czuję że to będzie naprawdę randomowa i dość komediowa seria - w poszukiwaniu Hangaru nr 8, gdzie czeka na nią nowe zadanie spotyka dziwną staruszkę, która obdarowuje protagonistkę owocowym napojem oraz wskazuje drogę do jej celu, choć ten nie jest uwzględniony na oficjalnych mapach bazy wojskowej. Sam hangar jest wtopiony w pobliskie wzgórze i przypomina bardziej opuszczoną jaskinię niż militarną instalację. Jako, że miejsce to wydaje się być dość creepy, to MC pociesza się oglądając na telefonie śmieszne kotki. Ok, nie mam pytań. Jednak zwierzaczki na ekranie odwracają jej uwagę od tego, iż z basenu za jej plecami coś się właśnie dużego wynurza. A jeszcze mała uwaga na marginesie - nasza bohaterka nazywa się Hisone, w sumie to właśnie sprawdziłem, bo zwracając znów uwagę na tytuł pomyślałem, że może być w nim ono ukryte, nawet jeżeli nie znam japońskiego, to lata oglądania anime mnie na pewne struktury gramatyczne uczuliły. Natomiast wracając do tajemniczego basenu - z niego wynurzył się smok (lol) i zjadł główną bohaterkę (lol). Dziękuję za uwagę, to już koniec seansu. W sumie dość krótkie to anime było, ale no cóż - uśmiercania MC po kilku minutach na pewno nikt się nie spodziewał.
 
Dobra koniec z sucharami. Tak naprawdę się nie kończy (szok, nie?) i zamiast tego mamy narrację o tym jak japońskie społeczeństwo od wieków próbowało żyć w zgodzie oraz współpracy ze smokami, a właściwie jak je tutaj nazywają: "Organicznymi Transformującymi się Lataczami". Ogólnie jak zwykle narzekam na ekspozycję, to tutaj jest ona wykonana w stylu obrazkowej książeczki dla dzieci i ogólnie poprowadzona jak materiał edukacyjny dla młodszego widza. Co w sumie jest całkiem słodkie. Bardzo mi się też spodobało jak wpleciono to sprytnym zabiegiem montażowym oraz narracyjnym we właściwą akcję - okazuje się bowiem, że to jest skrócona historia Japonii, która od antycznych czasów stara się ukryć przed światem fakt, że posiadają oni smoki. Narratorem tego jest natomiast oficer, a odbiorcą nasza Hisone - do tego jej reakcja na to jest bezcenna. Jedna z lepszych min typu: "Co kurwa?" w ostatnich latach. Zresztą jak się okazuje, była zjedzona a następnie dosłownie "wyrzygana" przez mistyczną bestię. Co więcej - fakt, że bardziej przejęła się byciem częścią kwasów trawiennych smoka, niż istotą jego istnienia jest bardzo cenny dla sztabu i oznacza, że może być kompatybilna do współpracy z przerośniętym waranem z Komodo. Tym samym zostaje pilotem smoka. Przepraszam, czy ja nie pomyliłem seansów, czy to jest "How to train your dragon"? Nie? Ok. Aha - nawet odcinek ma nazwę "To szaleństwo" i w sumie idealnie oddaje klimat tego co się dzieje na ekranie.
 
Tak teraz przyglądając się tłom, to już wiem, gdzie podobne widziałem ostatnio - bardzo mi one przypominają te z Kobayashi Chi no Maid Dragon, nomen omen, też serii o mitycznych stworzeniach latająco-zioniących. Ciekawe, czy za backgroundy nie odpowiada czasem to samo studio je tworzące, bo te są bardzo często do tego typu wyspecjalizowanych ekip outsourcingowane przez niemal każdego w branży. Wracajmy jednak do historii. W świetle słońca, oraz z krzątającą się wokół ekipą obsługującą bestię, hangar wygląda już nieco przyjaźniej i przytulniej, a nasza bohaterka włożyła nawet mundur z wzorem maskującym. Biorąc pod uwagę, że jej dotychczasowe ubranie się przesiąknięte sokami trawiennymi - raczej było to do przewidzenia. Aha - a więc nasza "Organiczna Jednostka Latająca" wybiera sobie osobiście pilotów poprzez skonsumowanie ich, bo jak się okazuje, to jej procesy trawienne (a właściwie ciepło przez nie generowane) powoduje, iż energia z nich powstała umożliwia im lot. Sensu i logiki nie stwierdzono, ale i tak mi się podoba. W ten sposób też MC jest nominowana przez smoka do tego, że jest wystarczająco smakowita do tego aby mogła zostać pilotem. Oprócz tego rozwiązuje to wszelkie problemy z utrzymaniem bestii w formie, bo brak kogoś, kto mógłby z nim współpracować oznacza: jego uziemienie oraz problemy w utrzymaniu w optymalnej formie fizycznej.
 
Tak też w glorii i chwale, przy fanfarach - ze swojego wodnego leża wynurza się majestatyczny smok. No dobra, może nie tak całkiem majestatyczny, bo jego mordka jest dość pocieszna, a on sam zachowuje się jak przerośnięty pies, czy inny kot. Podoba mi się to też jak nasza bohaterka jest przerażona kontaktem pierwszego stopnia, a pozostali czekają zafascynowani i pełni ekscytacji, czy rzeczywiście smok ją zaakceptuje. Zaczynamy jednak od obwąchania zdobyczy... by po sekundzie znów ją pożreć i wyrzygać. Ogólnie nikt też nie zwraca na jej obiekcje uwagi (w końcu wojsko, wykonuj rozkazy i nie narzekaj), a do tego w nowych barakach spotyka dziewczynę, która przy pierwszym spotkaniu zachowuje się jak klasyczny szkolny rozrabiaka z jakiegokolwiek anime, która jest także kandydatem na smoczego pilota, a do tego zapowiada, że będzie prześladować bohaterkę ile się tylko da. I... o cholera, oni mają nawet filmy instruktażowe jak bezpiecznie zostać wyrzyganym przez smoka, aby niczego sobie nie połamać. Chociaż w niecodziennych sytuacjach może opuścić jednostkę, hmm wyjściem awaryjnym? Plus - nasz magiczny towarzysz broni ma zbroję, na którą składają się elementy myśliwca. Mają one stanowić kamuflaż i ukryć fakt jego istnienia przed okiem publicznym oraz zagranicznym. Pewnie w razie problemów da się wcisnąć też bajkę o balonie metrologicznym. Hisone dostaje kask i rozkaz bycia zjedzoną w celach treningu, otóż nasz smok ma możliwość użycia swojej zbroi i przetransformowania się w myśliwiec. Also - podoba mi się to, że póki co nie ma żadnych indykatorów, aby smok miał zdolność mowy. Bardzo fajno.
 
Zanim jednak dochodzi do wprowadzenia bohaterki w przełyk naszego gada, ta w końcu się przełamuje i prosi o wstrzymanie akcji, bo jest dosłownie obsrana ze strachu i wstępując do Sił Powietrznych nie pisała się na intymne kontakty z mitycznymi stworzeniami. W celu swojej obrony wyciąga regulamin wojska oraz kodeks pracy. Po czym ucieka i chowa się gdzieś w okolicy, a na jej poszukiwania rusza główny technik. Gdy ją znajduje, ta jest bliska płaczu i nie wie jak zareagować na to co się właśnie wydarzyło, a on spokojnie wyjmuje... e-papieros i zaczyna wapować. Hej, czyżby to pierwszy wapujący bohater w anime? Do tego okazuje się, że Hisone ma problem z byciem kompletnie nietaktowną i nieporadną w kontaktach międzyludzkich. Po tym na chwilę ją zostawiamy by poznać resztę ekipy będącej rdzeniem programu wykorzystania bojowego smoków i szybko wracamy, gdy ta decyduje się opuścić tę część jednostki. Jednak zanim to się dzieje, jeszcze raz odwiedza hangar, gdzie zawiedziony obrotem spraw smok przechodzi przegląd techniczny, a tam podsłuchuje przemowę wcześniej poznanego technika, który porównuje bestię do Hisone, mówiąc że są do siebie mentalnie podobni. Tak też protagonistka nieco przełamuje strach, zakłada hełm i powoli, ostrożnie próbuje się do gada zbliżyć - fizyczne i emocjonalnie. A ten ją po prostu zjada i próbuje odlecieć przy okazji masakrując wrota hangaru i kilka okolicznych budynków. Muzyka w tej scenie jest bardzo przyjemna i kojąca swoją drogą.
 
Hisone więc ląduje w smoczym żołądku, poza hełmem nie mając reszty ochronnego stroju, a wokół sobie cieknął kwasy trawienne. Tak też spogląda śmierci w oczy m.in. dziękując rodzicom za edukację i dobre wychowanie oraz żałując, że nie może ostatni raz pogłaskać swojego śmiesznego kotka. Tymczasem okazuje się, że smokiem steruje się poprzez odpowiednie naciskanie, mizianie etc. odpowiednich elementów wnętrzności, co dokładnie ma wytłumaczone przez kontrolę naziemną postawioną na nogi przez tą nieoczekiwaną sytuację awaryjną. Also - sakuga intensifies. Gdy odpala pełne możliwości swojego hełmu, który oferuje jej widok z poza smoka, w pełnej rozszerzonej rzeczywistości - zaczyna dziać się magia. Scena lotu to jest pierdolony majstersztyk animacji. Absolutnie cudowna. I jeszcze ta transformacja z latającego gada w myśliwiec <3
 
Aha - a więc ulubioną przekąską smoka są telefony komórkowe, a w szczególności te z klapką. Ok.
Podsumowując - wciąż nie bardzo ogarniam co właśnie obejrzałem ani co się właśnie odjebało na ekranie, ale bardzo mi się to spodobało.
submitted by jaqqu7 to anime_dyskusje [link] [comments]